Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budowa komina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budowa komina. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 czerwca 2017

Komin z cegły i słupy z cegły

Budujemy słupy pod dach na budynek gospodarczy, w znoju i trudzie. Na początek uczyniono wykopaliska, a jakże - na początek na podwórku galimatias jeszcze większy!



W wykopaliskach znaleziono skarby z epoki wczesnej komuny, podejrzewam 'późnego gomułkę' (małe litery nie są przypadkowe, orzeł to to nie był, ale na ptactwo w kraju nie ma dobrego przepisu, przydałby się myśliwy). Te skarby to stalowa miska, emaliowane na niebiesko garnki i sztućce. Wartość historyczną odkryć musi potwierdzić rzeczoznawca. Może 'gomułka' jest w cenie?



Po wyjęciu skarbów udało się w wykopaliskach osadzić misternie utkaną konstrukcję z prętów prawie metr pod ziemią o powierzchni jednego metra kwadratowego, a która wystaje na ponad dwa metry nad ziemią w postaci słupa.



W międzyczasie podczas noszenie cegieł, z racji głupawki, ułożyły się cegły jako prototyp dla przyszłej podmurówki tarasu. Prototyp przyjęty bez większego entuzjazmu.


Pierwsze wymurowane cegły. Znów się mury pną do góry!



W międzyczasie Pan Tanges pomaga policzyć wysokość dla słupów, tak aby uzyskać właściwy kąt dla załamanego dachu.



Liczenia było ze dwa dni. Matematyka niby prosta, ale w praktyce przy budowie błąd karany jest inaczej niż dwóją w zeszycie. I nawet jak powstały to pewności nie było. Na oko wysokość jest spoko.



Natomiast w kwestii artystycznej GOYA zdała egzamin na piątkę z plusem.


Słupy są! I w międzyczasie komin też powstał. A jaki dziadek zadowolony, że mu odbudowałem to, co zniszczyłem. I nawet ładniej niż przed rozbiórką.

Budynek jest zatem gotowy do zmiany swojego poszycia, zrzucenia modnego za Gierka eternitu, a nałożenia nowej formy w postaci blachy na rąbek stojący.

niedziela, 30 października 2016

Komin dymowy i komin c.o.

Komin jest gotowy, a właściwie to obecnie wreszcie oba kominy radośnie wychylają się w całości ponad przyszły dach.
Jeszcze przed 'chwilą' można było zajrzeć weń znad kalenicy, czyli z wysokości ok. 8,2m nad ziemią, niczym w otwory trąby słonia. Obecnie komin dymowy urósł jeszcze prawie metr do góry.  

Drugi komin, już w gotowym kolorze antracytowym, zyska jeszcze jeden rząd na swojej czapie, żeby z jednym nie było mu tak smutno.

Nie pozostaje (prawie) nic innego jak podpiąć pod niego jak najbardziej ekologiczny kocioł, coby sobie dymił radośnie z jak najmniejszym wpływem na otoczenie. 

Przy kominie kierownik z ekipą postanowili zbudować słup połączony ze stropem porządnym uzbrojeniem, co by utrzymać 12-metrową płatwię. Konstruktor chyba mnie nie lubi, albo po prostu o niej zapomniał. 

Ekipa na pytania typu "czy się to aby nie zawali", odpowiada niezmiennie: "nie.... nie powinno... raczej".
Oby tak było. Szczególnie, że jeszcze ten maluszek urósł nam o kilka ładnych rzędów. 
I oby sobie oba (kominy) stały przez wiek cały.
Nawet trzymają pion, co można uznać za pomyślną wyrocznię dla ich długiej i spokojnej przyszłości.

wtorek, 16 sierpnia 2016

Cegła klinkierowa na komin

Wybieraliśmy, wybieraliśmy i wybraliśmy. Oba kominy będą zbudowane z cegły klinkierowej Wienerberger Stratus, której widok ma się mniej więcej tak:

A jak już wybrałem, to się okazało, że takiej to już nie ma, chyba że trochę, ale na jeden komin to za mało, a co tu mówić dopiero o dwóch; gdyż cegła ta jest zastępowana nowszym modelem, już nie tak ciekawym. Że też zawsze gorsze wypiera lepsze! 

Nie zrażając się tak małą przeciwnością losu, obdzwoniłem pół Polski, od Lublina po lubuskie. I w końcu udało się znaleźć satysfakcjonującą liczbę cegieł gdzieś w Kleczewie pod Koninem. Poszukiwanie właściwej ilości zajęło bagatela trzy dni, ale w końcu udało się zamówić. 

No i przyszła, a właściwie przyjechała. Troszkę jest cegły perferowanej/drążonej, a w większości pełnej. Ciężarówka oczywiście się nie złamała i zostawiła mi 1,6 tony (!!!) w bramie do przeniesienia, ręcznie, cegła po cegle. Niczym mnie to nie przeraziło. Zresztą na kontemplację nie było ani minuty czasu. W dwie godziny trzeba to było przerzucić 40 metrów dalej, żeby kolejny dźwig z kolejnymi tonami, tym razem kantówki, miał możliwość zrzucenia następnych ton materiału.

Hop siup, jakoś poszło, w międzyczasie starczyło nawet czasu na szybką kawę z moimi sąsiadami. Duma mnie rozpierała, że taki zasięg akcja miała. Cegła zaległa sobie szczęśliwie pod huśtawką, autentycznie wyglądając ot tak, na (prawie) trzech paletach:


Jeśli ktoś poszukuje eksperta od cegły na komin, to zapraszam. Wiem pewnie już wszystko, od rodzajów, specyfikacji technicznej, sposobu budowania z szybami dymowymi, wentylacyjnymi, jakimikolwiek, aż po dokładne wyliczenia materiału, z czapą kominową włącznie.

środa, 10 sierpnia 2016

Rozbiórka dachu

Dwa kolejne dni pracy to kolejna rozbiórka. Przed domem ława już dobrze wyschła, można chodzić, nikt się nie utopił. Jest dobrze. Odbyło się też pierwsze robocze spotkanie na budowie z kierownikiem budowy i... 'so far, so good'. Siary nie ma. 



Przed domem pojawia się coraz więcej materiału, są bloczki, piasek, wapno, materiału nie zabraknie na kolejne dni pracy, tym razem bardziej konstrukcyjnej niż rozbiórkowej. Choć taka nadal też jest jeszcze oczekiwana.

Inspekcja i wspólne planowanie. Wygląda to dobrze, choć na zewnątrz artystyczny bałagan. Ustalamy gdzie powstaną wypusty na prąd, wodę, fotowoltaikę, i co tylko się da.
A na górze zamiast dachu widnieje pełen wdzięku, stateczny, dostojny, mający bez mała pół wieku, łysy komin. Spokojnie, komin też się rozbierze. 
Trwają gorące dyskusje co do rozbiórki komina, odbudowy, wyczystki, szczegółów nie ma końca. 


Jeszcze dwa tygodnie temu daszek zdobił polski tradycyjny eternit, a teraz nad stropem ino niebo. Strop też w całości się nie ostanie. Idzie częściowo pod młot i topór.


Spacer na poddaszu zyskał nowy smaczek. Liśćmi już się da poszurać, ale za to widoki bardziej otwarte. Można by tak zostawić i rzec, że to przecież architektura minimalistyczna. Wygody też pełne minimalizmu. Czyli styl japoński, zero mebli, co podobno zyskuje na popularności ostatnio w Belgii. 

Rozbiórka trwa, a Inwestor skrupulatnie liczy ile cegły perforowanej i pełnej na kominy. Jakie szyby kominowe, kwasówki, średnice otworów na szyby... Matematyka jakoś jeszcze idzie, ale część artystyczna to już męka pańska. W bólach udało się wybrać cegłę na komin o wdzięcznej nazwie Stratus. Dzwonię, zamawiam... i co się okazuje. Cegła wyszła ze sprzedaży i teraz jest nowa, ale to już nie to. Nic to. Na pewno uda się ją sprowadzić skądś w tym kraju. Albo wpaść na coś nowego.