Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budowa dachu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budowa dachu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 lipca 2017

Dach na budynku gospodarczym

Ależ ten dach szybko powstał! Może dlatego, że nie był to projekt, który miał być realizowany w tym planie pięcioletnim, a dopiero w kolejnym?



Rachu ciachu i leżą i łaty i kontrłaty. Załoga dekarska z Porąb Starych (polecam!) porusza się sprawnie od wczesnego rana, nie tracąc minuty na zbędne gatki szmatki, choć w przerwie kawowej miło sobie gawędzimy.

Pierwsze połacie blachy na rąbek stojący dały już nadzieje, że wybór tego poszycia nie był totalną klęską.  


Widok od zaplacza, którego prawie nigdy nie oglądam zamienił starą oborę w prawie nowoczesny budynek gospodarczy. Nie razi i nie kłuje w oczy.



I poniżej już gotowy dach z załamaniem, dzięki czemu powstały pierwsze we wsi krużganki, podobno.



sobota, 17 czerwca 2017

Przygotowania dekarskie

Pierwsza inwestycja niezakończona, ba!, co najwyżej jest w połowie, a tu bierzemy się za kolejną. Pozwolenie jest gotowe od pół roku, zatem można działać.
Gmina łaskawie przyjęła wniosek o zdjęcie i utylizację eternitu od obywatela, co ino tu zaledwie pomieszkuje, nie wspominając o płaceniu lokalnie podatków. Ale zobowiązała się i trudno.



Zorganizowane wszystko jest na medal. Zadanie co prawda jest przypadkowe, bo dach zmieniany jest tylko po to, żeby zainstalować nań urządzenia fotowoltaiczne, które z kolei nie uznają eternitu za wystarczająco przyzwoite, aby na nich rezydować. Wyszło to dopiero po wnikliwym czytaniu umowy na fotowoltaikę, małym druczkiem. Ale cóż, trudno. Mogłem przeczytać przed podpisaniem. 

Przed zdjęciem eternitu rozpocząłem prace murarskie, czyli budowę komina i słupów, które będą miały za zadanie trzymać wydłużony dach. Słupy wybudowane rzecz jasna z cegły GOYA, ręcznie formowanej, wybieranej pół roku. Chyba sam Goya swoją Maję malował znacznie krócej:

Chyba, że chłop nie mógł się skupić na malowaniu, czemu wcale bym się nie zdziwił. Może jednak nie malował jej tak szybko...



Słupy powstały dzięki Darkowi i jego pracy przy mojej asyście, jako pomocnika murarskiego. Komin stary sam rozebrałem. Demolka idzie mi lepiej niż konstrukcja.

Kolejny etap to zdjęcie eternitu, przy którym inwestor był nieobecny (błąd). Zadanie kontroli zostało powierzone seniorowi, jako że eternit był jego własnością, to niech się wykazuje i angażuje, skoro ma jeszcze ochotę. Chłopaki przyjechali, zdjęli i zostawili palety pełne eternitu na... łące sąsiadki. Senior nie pomyślał. Na szczęście sąsiadka nie załamała rąk i wykazała się wyrozumiałością.



W międzyczasie powstał projekt poszycia, zrobiony własnoręcznie. Tu przypomniałem sobie nawet funkcje trygonometryczne, policzyłem kąty (tanges mnie nie oszukał). Mierzenie zmian na starym dachu okazało się wyzwaniem do pokonania, choć było ryzyko, że się gdzieś omskniemy. Tym bardziej, że blacha to rąbek stojący cięty na zamawiany wymiar jeszcze w fabryce.

Towar został zamówiony, ekipa dekarska też. Nic tylko cierpliwie czekać na swój rąbek, drewno, rynny, i tym podobne detale. W międzyczasie odezwała się radośnie gmina z zaproszeniem na spotkanie z Wójtem, na którym miałem się dowiedzieć, że umowa na fotowoltaikę musi być anulowana, gdyż nasz rząd nie przeznaczył środków na OZE. Nie będę przytaczał epitetów i komentarzy tych (-----) takich i (---------). Zabrakło im, bo kasa idzie na inne cele i obietnice centralnych oszustów. No cóż, będę jeszcze bardziej aktywny na marszach antyfaszystowskich, nie wyjadę z tego kraju przez paru pożal się Boże szowinistycznych populistów i klerykalnego przyklasku. Pan Wójt i gmina nie mają z tym nic wspólnego.



Materiał przyjechał i ekipa pana Marka wzięła się w mig do roboty. Dekarze super, polecam!
Uczciwi, słowni, solidni. Na początek zabrali się za poprawki starej więźby. Popukali, wzmocnili, poprawili, odmłodzili.



A ze szczytu widok jest całkiem przyjemny:



Nowy komin został wymurowany profesjonalnie. Miło popatrzeć, ładniej niż te w domu. Ale w końcu z domu widzę ten na budynku gospodarczym, a nie na odwrót. Zatem jest git!




Budynek jest gotowy do krycie rąbkiem.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Dach na budynek gospodarczy

Dach na budynek gospodarczy miał być ruszony palcem za trzy lata lub jeszcze później. Przypadek i niedopatrzenie sprawiły jednak, że będzie to znacznie szybciej. Jako, że w międzyczasie rzuciłem się na dofinansowanie do instalacji fotowoltaicznej, dla której najlepszą lokalizacją jest ten budynek, to trzeba się tym zająć. Małym druczkiem, w sprinterskim tempie podpisanej umowie, stało, że dach z eternitu być nie może. Zatem biegiem załatwiamy zgłoszenie na wymianę poszycia, do tego zgłoszenie o darmową utylizację azbestu, i działamy dalej.



Budynek urokliwy jest raczej mało, jeśli w ogóle. Może nowy dach zapewni mu trochę uroku własnego.

I tu pojawiły się nowe wyzwania artystyczne, czyli wybór materiałów wizualnych, co oznacza cierpienia dla jeszcze młodego nie-Wertera.

Po pierwsze komin, po drugie słupy, po trzecie dopiero poszycie.

Z kominem decyzja prosta: będzie taki sam jak na domu. Mamy jeszcze sześćdziesiąt cegieł, trzeba ino dokupić około dwudziestu. Proste. Poza tym, że moja cegła 'stratus' nie jest już wyprodukowana, ale gdzieś tam na magazynach jakieś resztki znajdę.


Ze słupami było gorzej. Powstanie pięć słupów, które będą podtrzymywały poszycie wystające za fasadę. Mają być murowane z cegły. Z ładnej. Z ręcznie formowanej. I z tej samej co później cokół na domu. Zatem decyzja długa, bolesna, ale się udała. I będzie to cegła ręcznie formowana Nelissen Goya:

 000


Największe wyzwanie, to jednak poszycie. Wiadomo, że będzie blacha, i wiadomo, że musi pasować do dachówki na domu, która jest w kolorze ciemno szarego łupka:




Propozycje są dwie, tylko lub aż dwie. Będzie to albo popularna blacha na rąbek stojący lub moduły o nazwie Murano.

Przykłady blachy na rąbek stojący:












Przykłady blachy Murano:






Przed nami kolejna trudna decyzja: rąbek czy murano?


niedziela, 11 grudnia 2016

Przygotowanie dachu do układania dachówki

Okazuje się, że przygotowania dachu do układania dachówki trwają znacznie dłużej niż samo jej układanie.


Pogoda nie rozpieszcza wykonawców, co dodatkowo wydłuża zadanie. Czteroosobowa ekipa, mimo wiatru, deszczu i chłodu, trwa w mozolnej pracy, której efekty uwidaczniają się dość wolno. Ale, jak panowie twierdzą, później zaowocuje to szybkim układaniem dachówki, której przyrost będzie można obserwować z godziny na godzinę. Ma rosnąć 'w oka mgnieniu'.



Oprócz łat i kontrłat i innych desek okapowych pojawiły się na dachu pierwsze obróbki blacharskie. I jako żywo jest i pierwszy kawałek orynnowania. Rynny będą dość rzadkiej urody, a mianowicie kwadratowe, co według sprzedawcy zapewni, za kolejnym 'niewielkim' wzrostem cen, idealne dopasowanie tego szczegółu do płaskiej prostokątnej dachówki. Cóż, namówił skutecznie, a efekty do podziwiania bądź konstruktywnego i całkiem subiektywnego krytykowania widoczne będą wkrótce.



Panom udało się równie poszerzyć okap, dzięki czemu będzie lało się mniej deszczu po elewacji.



Następne wpisy już wkrótce. Może nawet pokażą parę rzędów dachówki.

środa, 7 grudnia 2016

Naprawa więźby

Z końcem listopada ruszyła budowa dachu. Czyli gościć się zaczęła na budowie ekipa cieśli i dekarzy od dachówek.
Jak się wkrótce miało okazać, jest to ekipa Fachowców, pisane przez wielkie 'F'. Panowie są perfekcyjni. To nie jacyś pierwsi lepsi wykonawcy, co potrafią trzymać piłę i kłaść blachę, ale prawdziwi 'roof experts'. 



















Nie tylko znają się na układaniu dachówki, ale co więcej podchodzą do tego z pasją, i zaangażowaniem, które musi być podobne do okazywanego na co dzień w pracy z drzewami przez pewną panią.

Tu co prawda, praca jest już z drewnem, a nie z drzewem, ale żywioł jest godny szacunku. Czyli pełen respekt.

















A niestety mieli co poprawiać. Każda krokiew zamocowana była w sposób iście ułański: przekrzywiona czasem w lewo, czasem w prawo; mocowania niepewne, cięcia nietrafione.

Przykro pisać, a co dopiero patrzeć. Na szczęście nowa ekipa widziała już faktycznie nie jeden dach, nie tylko z chodnika, przygotowała już nie jedną więźbę, głównie pod dachówkę. No i poprawki wykonane. Solidnie aż miło.


Równocześnie udało się ułożyć jętki wzmacniające konstrukcję, przymocowane do płatwi w dwóch rzędach: na dole i na górze. Strop nad poddaszem zapowiada się doskonale.



piątek, 25 listopada 2016

Więźba - błędy i bolesne pomyłki

Zacznijmy od tego, że więźby jeszcze nie ma, choć miała być już pokryta papą dwa miesiące temu, czyli w połowie września, a mamy już listopad.



Zdjęcia na szczęście nie oddają grozy sytuacji, i może to dobrze, bo oglądanie ich przy dziennym świetle grozi wstrząsem. Horror, teksańska masakra piłą mechaniczną. Dosłownie, no może nie była to historia z Teksasu, ale grozy to nie zmniejsza. 

Jakie błędy można popełnić, zostały popełnione. Czyli tu piszemy ku przestrodze.

Błędy popełnili wykonawcy, ale i nie tylko. Pierwszy błąd to wyliczenia konstruktora, który założył zbyt krótkie belki, szczególnie płatwie na murłaty. Dobrze, że zamówiłem z zapasem, i że założyłem zbyt szeroki okap, ale to i tak trochę mało.

Natomiast wykonawcy dokonali tu cudów braku kompetencji. Po pierwsze dach musi robić fachowiec od dachu, czyli cieśla. Panowie okazali się, że z cieślą mają tyle wspólnego, co nic. Na koniec to przyznali twierdząc, że owszem mieli cieślę, ale dwa miesiące wcześniej się rzekomo potłukł i połamał żebra. Nie ustalono czy upadek był z dachu, czy może po prostu było to zejście z imprezy.

Chłopcy się tym jednak nie przejęli i stwierdzili, nic oczywiście nie mówiąc, że spokojnie dadzą radę, a dach jest bardzo prosty, dwuspadowy, to taki przecież każdy ułoży, nawet oni.

No i zaczęli układać. Nie skończyli, bo choć sam na cieśli się nie znam, to krzywo położone krokwie, na pół łokcia w stosunku do pionu, jednak raziły nawet bardzo tolerancyjnego inwestora. 
Nie trafione podcięcia krokwi na murłaty, ratowanie się klinikami. Niechlujność. Jakby krowa wlazła do opery. Strach patrzeć. Za ten zakres prac uprzejmie podziękowałem. Do jętek już nie zostali dopuszczeni, co by jednak coś zostało niepopsute radosną twórczości panów, co nawet 'młodego technika' nie przejrzeli.

Wniosek prosty: na dach należy zapraszać wykwalifikowanego cieślę. Sprawdzić źródła, czy na pewno się zna. I zapytać, czy nie połamał się ostatnio. I czy nie spadł z dachu.



Druga, obecna, ekipa pracuje już szybko, sprawnie, naprawiając, to co zepsute, z pomysłami na to co niezaprojektowane. Aż miło patrzeć i słuchać. Na sercu znacznie lżej. W kieszeni rzecz jasna też.