A wokół oceanu powstają konstrukcje, z których wynurzy się niebawem jakiś prysznic z deszczownicą.
A w międzyczasie trzeba było uratować płytki. Zima w kartonach w gospodarczym budynku, gdzie brak było ogrzewanie, to nie był dobry pomysł. Cegły, które leżakują bez kartonu, zniosły to z godnością. Ale płytki w tekturkach niekoniecznie i zaczęła zżerać je cholera w postaci wilgoci. Setki płytek trzeba było ratować i ułożyć je na podłodze.




Czy dobrze rozumiem, że to ma być o urządzaniu albo ratowaniu łazienki? Trochę się gubię, bo sam nagłówek brzmi dla mnie zagadkowo. Natknąłem się też na https://bruk.warszawa.pl/, ale jeszcze próbuję ogarnąć, o co dokładnie chodzi w tym wpisie.
OdpowiedzUsuń