Dokładnie w sylwestra AD 2017 zostały zakończone ostatnie prace mające na celu przygotowanie do zimy.
Dom jest gotowy na przyjęcie śniegu białego, wiatru syberyjskiego, mrozu arktycznego. Dach nad głową jest szczelny, a liczne dziury zabite.
Oznacza to, że mamy stan surowy zamknięty. Dokładnie powinien się w tym przypadku nazywać: stanem dość mocno jeszcze surowym i raczej zabitym dechami, a nie zamkniętym, tudzież częściowo zasłoniętym zasłonami ze stylowej żółtej folii. To się nazywa mieć stajla. Zima w kolorze kanarka.
Dom zyskał nawet drzwi. Skrzydło w kolorze płyty osb, nieprzypadkowo. Wykonane są bowiem z płyty OSB. Do tego jest bezpieczny zamek "Secury Zero-Automatic". Nie potrzebna żadna wkładka, bo nie otworzy się go żadnym kluczem. Nawet gospodarz nie wejdzie. To znaczy nie wejdzie inaczej, niż przy użyciu łomu.
Wybrany styl zimowy jest jednak jedynie ubraniem tymczasowym. I już w marcu blichtr domu przybierze nową estetykę.
Tymczasem inwestor na czas zimowy może się udać na sen. Raczej na krótką drzemkę, wypełnioną rysowaniem systemów elektrycznych, wodnych i innych udoskonaleń komfortu dnia codziennego, do którego od czasów Gomułki (poza nim samym) cywilizacja zżyła się dość mocno.
Nową ozdobą otoczenia domu stały się już tradycyjnie chochoły:
No może nie są to najsłynniejsze chochoły Wyspiańskiego, ale może jeszcze zyskają swoją należną im sławę. Nie wyglądają wcale gorzej od tych oryginalnych pana Stanisława.
Prawa autorskie do chochołów porębskich zachowuje pan Tadeusz.





